Zaznacz stronę

Brownie

Brownie

Czekolada, mam do niej ogromną słabość. Najlepiej gorzka, z jak największą zawartością kakao. I takie właśnie jest nasze brownie: wyraziste w smaku, lekko gorzkawe, mocno czekoladowe, bardzo wilgotne i ciężkie, z lekko chrupiącą skórką. Po prostu doskonałe!

Przygotowanie: 45 minut
Gotowe do podania: po 60 minutach
Liczba porcji z przepisu: 16 kawałków

Składniki

3 gorzkie czekolady o zawartości kakao minimum 70%
250 gram masła
6 jajek
szczypta soli
szklanka cukru
1/4 szklanki kakao do wypieków
1/2 szklanki mąki

25 świeżych malin + maliny do dekoracji
100 gram pistacji

Wykonanie

W kąpieli wodnej rozpuścić masło i dodać gorzką czekoladę. Pozostawić do ostygnięcia. W tym czasie ubić jajka ze szczypta soli i cukrem. Delikatnie wmieszać masę jajeczną do masy czekoladowej. Następnie dodać kakao wraz z mąką. Wymieszać wszystkie składniki tylko do ich połączenia. Przelać na blachę wyłożoną papierem do pieczenia, o wymiarach 25cmx25cm. Maliny delikatnie wcisnąć w ciasto, oprószyć pokrojonymi pistacjami. Piec w temperaturze 180 stopni bez termoobiegu, przez 25 minut. Po upieczeniu studzić w otwartym piekarniku, a następnie na kratce przez kolejną godzinę. Ciasto potrzebuje odpocząć, wtedy zgęstnieje. Przyozdobić pozostałymi malinami i pistacjami.

Ps: Dodatki zależą tylko i wyłącznie od Ciebie 🙂 Przepis jest na tyle uniwersalny, że zamiast malin i pistacji możesz użyć innych owoców (świeżych lub mrożonych), bakalii, orzechów czy ciasteczek.
Ja dziś również przygotowałam brownie, tym razem ze śliwkami, które wcześniej poddusiłam w syropie z czerwonego wina. Dorzuciłam kilka orzechów włoskich, a gdy ciasto było już gotowe, całość oblałam pozostałym syropem- pycha!

Serdecznie dziękujemy za wszystkie miłe słowa i zapraszamy do komentowania:)
Smacznego!

Chińskie pierożki Jiaozi z mięsem i szpinakiem

Chińskie pierożki Jiaozi z mięsem i szpinakiem

Łatwe do przygotowania pierożki Jaozi, jednakże zajmujące trochę czasu. Niemniej jednak, smak potrawy wynagradza chwile poświęcone na przygotowanie. W poniższym przepisie użyłyśmy farszu z dodatkiem mięsa, ale śmiało można eksperymentować, przygotowując różne warianty wypełnienia. Pierożki fantastycznie smakują w zestawie z gorącym bulionem mięsnym, lub warzywnym.

Przygotowanie: 120 minut.
Gotowe do podania: od razu.
Liczba pierożków z przepisu: około 30.

Składniki

2 szklanki mąki
1 szklanka wrzącej wody

500g mięsa mielonego z indyka
150g szpinaku mrożonego
1 pęczek dymki
4 cebule
2 ząbki czosnku
4 centymetrowy kawałek imbiru
łyżeczka oleju sezamowego
1 jajko
przyprawy:
sos sojowy
olej sezamowy
papryka ostra
sól

Wykonanie

Ciasto
Mąkę zalać wrzątkiem i wymieszać. Następnie wyrabiać ciasto przez około 15 minut. Ciasto powinno być delikatne i elastyczne. Ciasto podzielić na dwie części i uformować rolki o średnicy około 4 centymetrów. Każdą z części ciasta zafoliować i wstawić do lodówki na 1 godzinę.

Farsz
W trakcie kiedy ciasto się chłodzi można przygotować nadzienie do pierożków.
Cebule, czosnek, imbir i dymkę posiekać. Czosnek podsmażyć na oleju sezamowym a na następnie dodać szpinak. Do tak przygotowanego szpinaku dodać surowe mięso, cebulę, imbir, bułkę, jajko oraz przyprawy. Wymieszać dokładnie wszystkie składniki.

Pierożki
Schłodzone ciasto wyjąć z lodówki i pociąć oba wałki na 3 centymetrowe paski. Następnie rozwałkować i oprószyć mąką. Okrągłe placki wypełnić przygotowanym uprzednio farszem. Boki ciasta skleić i uformować pierożki. Następnie sklejone pierożki położyć na sitku. Sitko umieścić na garnku z wrzątkiem i położyć na małym gazie. Dno sitka nie powinno dotykać wody. Pierożki przykryć pokrywką i gotować na małym ogniu przez około 20 minut. Podawać z sosem sojowym. Pierożki można po ugotowaniu podsmażyć na odrobinie oleju, wtedy będą miały chrupiącą skórkę.

Serdecznie dziękujemy za wszystkie miłe słowa i zapraszamy do komentowania:)
Smacznego!!

Recenzja książki Jadłonomia

Recenzja pierwszej książki autorki najpopularniejszego bloga kulinarnego o tematyce roślinnej, Marty Dymek.

Wszystko zaczęło się około 10 lat temu, gdy nastoletnia Marta przeszła na wegetarianizm. Owocem jej samodzielnej i skrupulatnej pracy jest książka z przepisami roślinnymi wydana po raz pierwszy w styczniu 2014 roku w Warszawie, przez Wydawnictwo Dwie Siostry. O ogromnym sukcesie świadczyć może chociażby sześciokrotny dodruk Jadłonomi.

Marta Dymek była jedną z pierwszych a może i pierwszą, która zmieniła sposób myślenia o kuchni w kraju rosołu z okami  i kotleta schabowego.  Już od 7 lat prowadzi bloga, gdzie temat weganizmu u początków pracy autorki dopiero w Polsce raczkował. W 2013 roku Jadłonomia otrzymała nagrodę w kategorii Kulinarny Blog Roku, a owocem tego wyróżnienia jest niniejsza książka.

Co zaskoczyło mnie pozytywnie gdy po raz pierwszy ujrzałam książkę na półce w księgarni? Jej rozmiar. To tomiszcze sporych gabarytów, o 280 stronach papieru o grubej gramaturze, pięknie wydane poligraficzne z solidną oprawą introligatorską. Okładka jest bardzo prosta i przejrzysta, a zarazem żywa i pobudzająca zmysły- zachęca aby zajrzeć do środka.

Recenzowanie książek kulinarnych nie należy do łatwych zadań. Po pierwszym przeglądnięciu książki, oczarowana magią papieru, pięknymi zdjęciami i przyjemnym dla oka fontem, musiałam pozytywne doznania przecedzić przez sito obiektywizmu aby móc dokonać rzetelnej oceny.

Autorka na wstępie rozwiewa wątpliwości czytelnika odpowiadając na pytanie czym jest weganizm. Wylicza co jest trzonem kuchni pozbawionej mięsa oraz produktów pochodzenia zwierzęcego, a także przekonuje, że sztuka kulinarna przez nią promowana jest bardzo prosta i nie wymaga ogromnych nakładów finansowych.

Znający bloga- w tym również i ja- mogli mieć obawy co do zawartości książki. Byłam bardzo mile zaskoczona gdy odkryłam, że 2/3 przepisów to zupełnie nowe propozycje, nigdzie wcześniej przez autorkę nie publikowane. Książka podzielona jest na 12 tematycznych rozdziałów: bulwy i korzenie, kapusty, cebule, czosnek i por, liście i zioła, dynie, pomidory, papryki, bakłażany, warzywa zielone, grzyby, warzywa strączkowe, tofu i tempeh, bakalie, nasiona i zboża oraz przepisy podstawowe np. bulion warzywny, domowy ketchup, puder buraczany lub marchewkowy. Prawie każdy z przepisów opatrzony jest dużym zdjęciem potrawy, które zdecydowanie działa na zmysły.

Co wyróżnia dane przepisy? Prostota. Wszystko jest opisane przystępnym językiem, w klarowny sposób. Nie wymagane są od odbiorców zdolności rzędu szefa kuchni pięciogwiazdkowej restauracji. Każdy z przepisów poprzedzony jest jedno, dwu zadaniowym wprowadzeniem autorki. To krótka charakterystyka dania, gdzie znalazłam również osobiste odwołania Marty do pierwszego spotkania z przepisem. Strona podzielona jest na dwie kolumny – po lewej lista składników, po prawej sposób przygotowania dania. Poniżej umieszczone są praktyczne porady od autorki. Przepisy zostały przetestowane w domowych warunkach kilkukrotnie i przekazane tak, aby nawet osoby z małym doświadczeniem kulinarnym wyczarowały w swojej kuchni niebanalne dania. W dodatku na wstępnie zawarte są informacje między innymi o potrzebnych akcesoriach kuchennych; chcąc przygotować danie z przepisu Marty Dymek nie ma potrzeby zakupu nowych sprzętów AGD i wyposażenia kuchni. Wystarczą noże, garnki, blender, kuchenka i piekarnik. A przede wszystkim otwartość na nowe doznania smakowe. Bo bez dwóch zdań będziecie bardzo zadowoleni i ręczę, że rozkochacie się w kilku przepisach a kto wie czy i nie w kuchni roślinnej.

Z mojego punktu widzenia trochę za mało jest przepisów na słodkości. Aczkolwiek braki w książce można uzupełnić na blogu Jadłonomi. Zdecydowanie warto pokusić się o zakup niniejszego tytułu, gdyż rozszerza on kulinarne horyzonty. Jadłonomia jest dla każdego, kto chce spróbować trochę zaszaleć w kuchni. Zarówno do zagorzałych zwolenników mięsa, którzy mają odwagę odkryć nowe smaki jak i dla osób pragnących zdrowiej się odżywiać. Zarazem początkujący wegetarianie i weganie a także osoby od lat rozkochane w kuchni roślinnej odkryją wiele inspiracji. To uniwersalna biblia, która zostanie dla następnych pokoleń.